To tam, to tu ....

Nachodzą mnie takie niespodziewania nachodzą mnie często dość bardzo ..... ale tak jest że nic zawsze to samo

Wpis

niedziela, 12 lutego 2012

konfetti baloniki.... karnawał jednym słowem / i jeszcze trochę o odchudzaniu i nabieraniu masy...

jest wesoło bardzo, kiedy zbierze się ekipa w szampańskim nastroju.... bardzo... 

Franek wczoraj został zaproszony na urodziny i mama grzecznie mu potowarzyszyła w przyjęciu. Mama ze zdziwieniem odkryła obecność w mieście potężnej sali wybudowanej specjalnie na takie okazje. Kilkadziesiąt przyjęć urodzinowych w tym samym czasie, w maleńkich kliteczkach i potężne placyki zabaw... w życiu nie wiedziałam, że takie miejsca są. A to pewnie dlatego, że starsi chłopcy są za duzi na takie party, a Franek wiadomo... trzeci.... ma pecha...

Ale jednak w przybytku jazgotu byłam. Nie za bardzo wiedząc czego się spodziewać, zabrałam ze sobą książkę (H.Murakami '1q84' polecam, choć nie w takie miejsca).

Oj przepraszam tu jeszcze pewna dygresja - BUTY. Od tygodnia szykowałam się do zakupu, nie byłam pewna, które wybrać, więc zastanawiałam się całe trzy dni .... i w końcu nabyłam z samego rana... i sorry, postanowiłam nosić je dzień cały... (to tak gdyby się ktoś zastanawiał jakie autorka buty na sobie miała na przykład). A skąd ta nagła potrzeba nowych butów, zapytać może zaciekawiony Czytelnik. Spieszę zatem z odpowiedzią, że w moich przeukochanych kozaczkach złamał się obcas i potrzeba wynikła w trybie natychmiastowym. Ofiara została upatrzona i ustrzelona i nic mnie nie powstrzymało przez noszeniem ich dzień cały.... choć obcas jest wyjątkowo wysoki.... i..... i..... w sali zabaw dla dzieci.... trzeba nosić błękitne foliowe ochraniacze...

Wracamy do stolika dla rodziców, w sali zabaw dla dzieci. Siedzimy tam wraz z zupełnie nieznanymi sobie osobami i mamy w planach kolejne trzy godziny przebywania w tymże gronie. Kilka komentarzy na temat książki... że za głośno i chyba nie bardzo... ktoś przynosi kawę... w sumie nawet gadka się klei... w końcu możemy pogadać o dzieciach, których mamy pod dostatkiem. Co chwilę zapada wymowna cisza... bo temat gabinetów ortopedycznych szybko się wyczerpuje.

Ach! jeszcze o mamach. Mamy w dzisiejszych czasach, to potrafią się ustawić. Wysyłają męża z dzieckiem na urodziny i zyskując tym samym wolny wieczór. Tatusiowie siedzą przy stoliku w sali zabaw, ale tatusiowie długo o przysłowiowych dziecięcych kupkach, nie porozmawiają...

Od czasu do czasu pada kolejny temat, który zebrani podejmują ochoczo... w końcu nie będziemy tak milczeć... przed nami jeszcze ze dwie i pół godziny. Przychodzą dzieci i jest tort. Sto lat, sto lat... i tak dalej. Dzieci już nie ma. Pada komentarz o węglowodanach. I wreszcie dochodzimy do odżywek proteinowych i skąd ma pan taką rzeźbę, na pewno dużo ćwiczy (i przysięgam, że nie ja zadawałam te pytania, na wszystkie świętości), rozmowa o odżywkach białkowych, ćwiczeniach na mięśnie brzucha, biceps, zdrowa dieta... zdominowały dalszą część przyjęcia. Słuchałam rzecz jasna z zainteresowaniem wielkim, w końcu sama realizuję projekt (pod roboczą nazwą 'angelina.jolie') zawsze coś ciekawego można usłyszeć. Ekspert był ucieleśnieniem wszystkiego o czym mówił, biceps nie mieścił się w niebezpiecznie naciągniętym rękawku  T-shirta. 

I tak całkiem przyjemnie upłynęła kolejna godzina. Franek nie wytrzymał zbyt długo. Bawił się wspaniale. Ale mimo wszystko godzinkę przed zaplanowanym wyjściem zasugerował odwrót, na co przystałam bez ociągania (domator wiadomo po kim!).

I tak minął kolejny weekend karnawału.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
krasavitza
Czas publikacji:
niedziela, 12 lutego 2012 23:18

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • ania-usa napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/13 05:10:35:

    tez "uwielbiam " takie imprezy a jeszcze bardziej mi sie podoba to falszywe zachwycanie sie nad dziecmi , ochy, achy
    Zdecydowanie wole wyslac Szanownego na takie spedy...zdecydowanie

  • krasavitza napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/13 17:55:39:

    ja nie mam jakiejś specjalnej niechęci, chociaż faktem jest, że głowa boli po takim wyjściu... no i ciągle widzę, jak to wyrastam z poszczególnych faz rodzicielstwa...

  • Gość AleksandraR napisał(a) z static-212-247-100-50.cust.tele2.se komentarz datowany na 2012/02/16 09:19:41:

    ja jeszcze nie bralam udzialu w takowej, ale poszlam z Kamranem do Boboilandii, umowiona z jedna kolezanka, druga nie wiedziala czy da rade, a potem spotkalismy sie w gronie 6-8 rodzicow, ktorych znamy z roznych szkol/wspolnot i nie moglismy sie nagadac ... szkoda bylo sie odrywac na pilnowanie dziecka, co w moim przypadku bylo niestety koniecznoscia, bo Kami najmlodszy - i najbardziej szalony...

  • ulala.v napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/20 12:32:17:

    a ja przyszłam tylko się przywitać :D
    dzień dobry :)

  • krasavitza napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/22 23:12:21:

    ulala: jak fajnie... dlaczego się nie widujemy bardziej normalnie?

    Ale: no wszystko przed Tobą... najlepiej jak będzie już duży i nie będziesz musiała za nim biegać... wtedy takie miejsca sie sprawdzają najlepiej

  • ulala.v napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/23 13:26:52:

    Nie mam pojęcia dlaczego ale jestem jak najbardziej za zmianą takiego stanu rzeczy ;)

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

statystyka