To tam, to tu ....

Nachodzą mnie takie niespodziewania nachodzą mnie często dość bardzo ..... ale tak jest że nic zawsze to samo

Wpis

niedziela, 11 września 2011

maraton Wrocław 2011

był oczywiście niesamowity, moje zaangażowanie w bieg maratoński, to wykrzykiwanie wiwatów zwycięzcom... no i mila olimpijska KTÓRĄ RODZINA ZET PRZEBIEGŁA W PEŁNYM SKŁADZIE.

Tu najlepsi:

niesamowity Sammy Limo upadł 100m przed metą (zemdlał?) po czym ocknął się i doczłapał do mety.... hmmm... ciekawe... dokładnie tego samego się obawiałam w Lesznie... a jednak coś mnie łączy z czołowymi maratończykami z Kenii... a tak poważnie to hołd składam mu ogromny!

ps. filmy wykonane i udostępnione dzięki nowej zabaweczce Leona... i jego niedawno odkrytym talencie reporterskim.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
krasavitza
Czas publikacji:
niedziela, 11 września 2011 18:34

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość swietłana napisał(a) z host8925186105.static.getin.3s.pl komentarz datowany na 2011/09/15 10:57:10:

    Pogoda masakrowała wielu - tak bywa

  • krasavitza napisał(a) komentarz datowany na 2011/09/17 11:53:10:

    było ciężko, organizatorzy nie zapewnili wody dla zawodników w odpowiedniej ilości... to był bardzo słaby punkt programu...

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

statystyka